Strony

sobota, 9 kwietnia 2016

Sposób na pożegnanie z pieluszką "Ale kupa! Co masz w pieluszce?"

Dzisiaj u nas książka, która wzbudza wiele kontrowersji. W naszym domu opinie są podzielone. Różyczce bardzo się podoba, mnie bawi, a mąż chciał się jej pozbyć oburzony jej tematyką. Wychodząc z założenia, że nic co ludzkie (i nie tylko ludzkie) nie jest nam obce, przedstawiamy Ale kupa! Co masz w pieluszce?

Bohaterką książki jest mała, ciekawa świata i bardzo dociekliwa Myszka. Maluch ten rozbraja każdą zabawkę, zagląda w każdą dziurę, wszysko musi zobaczyć, wszędzie wetknąć swój nos. 


Dlatego koniecznie musi się dowiedzieć, co mają w pieluszkach jej przyjaciele. Bez skrępowania (jak dziecko, dla którego nie istnieje żadne tabu) zadaje bezpośrednie pytania, czy może zobaczyć, co mają w pieluszkach. Zagląda do pieluch Króliczka, Kózki, Pieska, Konika, Krówki oraz Świnki. Za każdym razem podziwia i komentuje ich zawartość: siedem króliczych bobków, jeden duży świeży krowi placek (Różyczka twierdzi, że to szpinak :-)), trzy kulki końskiego łajna itd.





W końcu zaciekawione zwierzątka również chcą sprawdzić, co kryje pieluszka Myszki. Jakie jest ich zaskoczenie, gdy okazuje się, że pielucha Myszki jest pusta, ponieważ ten dzielny maluch już korzysta z nocnika. 



Ostatecznie wszystkie zwierzątka chcą spróbować nowego sposobu załatwiania potrzeb fizjologicznych i lądują na nocnikach. 

Książka bardzo podoba się Różyczce, ponieważ ma otwierane okienka, dzięki którym może razem z Myszką zajrzeć do pieluszek wszystkich spotykanych zwierząt. Ilustracje są proste, wyraziste (postacie otoczone czarnym konturem), czytelne, bardzo kolorowe i zachęcają do wielokrotnego oglądania. Tekstu jest tu niewiele, dlatego książka nadaje się dla niecierpliwych czytelników. Jest to idealna lektura do czytania podczas posiedzeń na nocniku. Chociaż pieluch używamy już tylko w nocy, to Rózia chętnie sięga po książkę o Myszce i identyfikuje się z główną bohaterką, mówiąc, że ta robi kupkę do nocnika jak Różyczka. Dlatego sądzę, że w wielu przypadkach książeczka ta może pomóc w oswojeniu się malucha z nocnikiem i w zrobieniu kolejnego kroku w rozwoju, jakim jest pozbycie się pieluchy. 
Wielu dorosłych może gorszyć poruszanie tematu odchodów w książce dla dzieci, zwlaszcza, że maluchy (również Różyczka) bardzo łatwo zapamiętują i cytują określenia poszczególnych rodzajów kup (i stąd oburzenie tatusia).
Książka ma spory kwadratowy format, twardą okładkę i dość grube kredowane strony. Niestety nie jest całokartonowa. U nas okienka są w nienaruszonym stanie, ale w przypadku niektórych bardziej "wymagających" użytkowników mogą ucierpieć.

Podsumowując, jeśli fekalia nie są dla Was tematem tabu, to polecamy.

Tytuł: Ale kupa! Co masz w pieluszce?
Tekst i ilustracje: Guido van Genechten
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Cena okładkowa: 34 zł

4 komentarze:

  1. hahaha...uśmiałam się do łez ! Nie widziałam jeszcze takiej zabawnej, "pieluchowej" książeczki :) muszę wpisać na listę życzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest śmieszna, chociaż wielu dorosłych jest oburzonych opisami odchodów zwierzątek :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mami mi czyta codziennie i umiem juz na pamiec

    OdpowiedzUsuń
  4. Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń