czwartek, 1 września 2016

Krowa Matylda - pomysłowa krasula

Krowich wpisów ciąg dalszy. Ostatnio była u nas Mama Mu ze swym latającym przyjacielem Panem Wroną (recenzja tu). Dzisiaj spotykamy się z inną równie sympatyczną i rozbrajającą swoją pomysłowością przedstawicielką gatunku - krową Matyldą, której przykład tylko potwierdza, że krowy po drzewach łazić potrafią, chociaż ze schodzeniem różnie bywa :-)


Na serię książek o przygodach krowy Matyldy (recenzja tu) natknęłyśmy się już w marcu i polubiłyśmy ją od pierwszego przeczytania. Dlatego też chętnie siegnęłyśmy po kolejne tytuły z cyklu i nie zawiodłyśmy się. Od jakiegoś czasu codziennie czytamy dwie części z serii - "Krowa Matylda bawi się w chowanego" oraz "Krowa Matylda nie może zasnąć" - obie świetnie napisane i jeszcze lepiej zilustrowane przez Alexandra Steffensmeiera.

Krowa Matylda bawi się w chowanego


W piękny, pogodny dzień zwierzęta bawią się w chowanego. Kogut właśnie kończy odliczanie, a Matylda nadal nie ma kryjówki, ponieważ wszystkie najlepsze są już zajęte. Pomysłowej krasuli udaje się jednak znaleźć idealne, wręcz nieziemskie miejsce... na drzewie! Kryjówka okazuje się tak dobra, że nikt nie może jej znaleźć. Towarzyskiej krowie zaczyna doskwierać nuda, postanawia się ujawnić i tu pojawia się problem - zejście z drzewa nie jest już takie proste, zwłaszcza, gdy ma się takie gabaryty. Wkrótce z akcją ratunkową wyruszają kolejno wszyscy mieszkańcy gospodarstwa, łącznie z gospodynią. Wszyscy lądują na drzewie i nikt nie potrafi z niego zejść. Ostatecznie z pomocą przychodzi zaprzyjaźniony listonosz - wielbiciel ciasta ze śliwkami. Jaki jest finał tej historii, sprawdźcie sami.







Krowa Matylda nie może zasnąć


Jak każdego dnia, gospodyni czyta swojemu inwentarzowi bajkę na dobranoc, a następnie wszystkie zwierzęta udają się na spoczynek. Krowa Matylda również wygodnie kładzie się w swojej oborze i nagle uświadamia sobie, że nic a nic nie jest śpiąca. Kręci się z boku na bok, próbuje wszelkich sprawdzonych metod: skacze do upadłego, zakłada ciepłe skarpety, pije herbatę ziołową, bierze ciepłą kąpiel, a sen nie przychodzi. Liczenie baranów, a raczej pozostałych zwierząt w gospodarstwie również się nie sprawdza. Podczas nocnego obchodu krasula odkrywa przyczynę swej bezsenności - brak towarzystwa w oborze. Ostatecznie Matyldzie udaje się zasnąć, ale ile przed snem nabroiła, tego musicie dowiedzieć się sami.





Oba przedstawione opowiadania są bardzo zabawne, chociaż w przypadku pierwszego jest trochę za mało Matyldy w "Krowie Matyldzie...", która odgrywa główną rolę na początku historii, a dalsze zdarzenia są tylko konsekwencją poczynań tej pomysłowej krasuli. Zachwyceni będą szczególnie fani skrzydlatego inwentarza, ponieważ w tej części kury jawią się jako agentki do zadań specjalnych :-) Natomiast "Krowa Matylda nie może zasnąć" to moim zdaniem najśmieszniejsza historyjka spośród czterech przeczytanych przez nas książek z przygodami Matyldy. Bawią zarówno ilustracje, jak i tekst. A oto fragment, który najbardziej spodobał się mojej dwulatce, wprost zanosiła się ze śmiechu i musiałam go czytać nieskończenie wiele razy.


Tym, co nas zachwyca w serii przygód Matyldy, są ilustracje. Autor zawarł w nich dużo więcej treści niż w tekście i dzięki nim, mimo prostej fabuły, książki są bardzo atrakcyjne dla wszystkich czytelników. Na pięknych, kolorowych i pełnych szczegółów rysunkach, poza perypetiami głównej bohaterki, możemy śledzić poczynania i niezwykle interesujące życie pozostałych mieszkańców gospodarstwa. Prym wiodą tu szczególnie kury, które nie sposób nie polubić, bo przyznajcie sami, czy widzieliście kiedyś kurczaki robiące na drutach, będące fanami płyt winylowych, noszące różne części garderoby, ucinające sobie pogawędki z bażantem, czy takie ze sztuczną szczęką? Nie... A my tak, bo kury Steffensmeiera są wyjątkowe, trochę podobne do tych od Findusa i Pettsona, gorsze czy lepsze? Trudno powiedzieć, nam się bardzo podobają.





Nieprzeciętny komizm sytuacji, ogromne poczucie humoru, szczególnie widoczne w warstwie graficznej, oraz balansowanie na granicy absurdu i rzeczywistości to zdecydowanie najmocniejsze punkty tych książek, które sprawiają, że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością i zachęcają do sięgnięcia po pozostałe tytuły z serii. 

Książki polecamy wszystkim - tym najmłodszym, dla których najważniejsze będą pełne kolorów ilustracje, nieco starszym przedszkolakom, które zrozumieją wszystkie mniej oczywiste dowcipy autora oraz dorosłym, którzy uwielbiają dobrą zabawę podczas codziennej lektury z dzieckiem. Jest jednak małe ale. Jeśli poszukujecie lektury do poduszki, która ma za zadanie wyciszyć malucha, nie sięgajcie po przygody Matyldy :-) Za to świetnie nadają się one na leniwe poranki.

Tytuły: Krowa Matylda bawi się w chowanego, Krowa Matylda nie może zasnąć
Tekst i ilustracje: Alexander Steffensmeier
Wydawnictwo Media Rodzina
Cena okładkowa: 25 zł

Za egzemplarze recenzenckie bardzo dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

8 komentarzy:

  1. Tej akurat jeszcze nie znamy, ale bardzo lubię książki o krowie Matyldzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj widzę, że nie tylko u nas krowie szaleństwo:) Mój Tymek szalej za Mamą Mu i Matyldą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różyczka ciągłe chodzi i powtarza tekst "Mamo Mu jesteś krową! Krowy nie łażą po drzewach i nie budują domków.", a podczas czytania "Krowa Matylda nie może zasnąć" dosłownie zanosi się ze śmiechu, gdy przebudzony listonosz próbuje się przedstawić:-)

      Usuń
  3. Lubimy szalona krowę Matyldę oraz piękne ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy Mamę Mu, która sprząta, ale jeszcze jej nie czytałyśmy, czas to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sprzątającej Mamie Mu wspominałam już jakiś czas temu http://rozanedziecinstwo.blogspot.com/2016/03/wiosenne-porzadki-z-mama-mu-mama-mu.html?m=0. Obie krowy, zarówno Mama Mu, jak i Matylda są przesympatyczne, niesamowicie pomysłowe i zabawne. Warto poznać obie serie. Trudno nam się zdecydować, która lepsza.

      Usuń